Przetańczyć z Veera chcę całą noc...

   

   Tak, tak wiem! Nie było mnie. Wymiotło mnie na miesiąc. Zapadłam się w czeluści internetowych obiboków! Kajam się i proszę: przyjmijcie mnie z powrotem! Bo oto, w ramach przeprosinowo-dziękczynnych wypocin mam dla Was coś, dzięki czemu przetańczycie cały karnawał, a Wasze piękne nóżki nadal będą miały ochotę pofikać, wciąż będzie im mało, bo żadne tańce i hulanki na wysokich szpileczkach nie dadzą im do wiwatu, a to dzięki, jak dla mnie rewolucyjnym, ale też rewelacyjnym, rajstopom i pończochom.

Skrzyp, na piękne włosy

   


   Późno dziś, ale dzień lekko w biegu i czasu nie było. Wczoraj z kolei leniłam się pod kocykiem, doleczając jakieś przypałętane nie wiadomo skąd wiruszysko, zwane potocznie przeziębieniem. Także wiecie, tłumaczę się trochę, ale czasem po prostu doba jest za krótka. Za to mam dla Was znowu coś nowego, tym razem dla zdrowia fizycznego, a nie na nerwy jak tydzień temu. O tutaj :-) Równowaga to podstawa! 

Zakochałam się




   To był zwyczajny, szary, ponury listopadowy poniedziałek. Rano pobudka, szykowanie do szkoły, zakupy, sprzątanie i inne tego typu codzienne pierdoły. Nic na ziemi i niebie nie zapowiadało tego, co miało nadejść jeszcze tego samego dnia wieczorem... A miało nadejść coś, co odmieni nasze życie. 

Tylko dla dorosłych

   Tydzień, w którym wszystko działa jakby się wszechświat na Ciebie uparł i postanowił podstawiać Ci nogi na każdym kroku, zdecydowanie należało zakończyć z przytupem. Dlatego dzisiaj mam dla Was propozycję nie do odrzucenia... Napijcie się ze mną herbaty z prądem!

Zielona herbata z jabłkiem

  


    Weekend obfitował w rodzinne spotkania, ale mimo to znalazłam chwilę w niedzielne popołudnie na przyrządzenie pysznej herbaty. Nie ma to jak usiąść w ulubionym fotelu, z kotem na kolanach i kubkiem gorącego napoju w dłoni. A jak ten napój pachnie jabłkiem i cynamonem, to już w ogóle relaks na całego. Tak, bo tym razem mam dla Was przepis na herbatkę z jabłkiem. Zieloną, zdrową, ale przede wszystkim pyszną! :-)

Zakopana żywcem

   

  Leży i patrzy. Woła. Dopomina się o swoje. Z uporem maniaka coraz bardziej rośnie i ogarnia coraz większą przestrzeń. Nie daje się ogarnąć. Ani chwili spokoju, ani dnia przerwy. Zakopana jestem w nim po uszy. Ciągle wszędzie go pełno, a ja się pytam, kiedy to wreszcie się skończy? Kiedy, do jasnej anieli, nadejdzie ten dzień, w którym nie będę musiała na nie patrzeć. Czy wreszcie się doczekam?

Masala Chai

 
 Nic bardziej nie rozgrzewa(no chyba, że grzane wino, ale to już w godzinach późniejszych, umówmy się;-), nie relaksuje, nie przyprawia swym zapachem o zawrót głowy. No dobra, może z wyjątkiem śpiącego na piersi niemowlęcia... "Ale to już było, znikło gdzieś za nami...", więc teraz trzeba się zadowolić herbatką :-)